Zostańmy rodziną patologiczną

zostanmy-rodzina-patologiczna

Kto by się tego spodziewał. Na pewno nie ja. Spadło to na mnie niczym kubeł zimnej wody. Najpierw był szok, a potem niedowierzanie. A przecież tak się zarzekałam, że już nie, że już wystarczy. Koniec końców sytuacja była jasna i trzeba było się z nią oswoić. Kochanie zostańmy rodziną patologiczną co ty na to ? A w zasadzie nie masz już nic do powiedzenia. Sprawa jest przesądzona. No ale jak to. Tak to. Tu masz dowód.

 

zostaniemy rodziną patologiczną

 

Zostańmy rodziną patologiczną

Tak tak moi drodzy chcąc nie chcąc zostaniemy rodziną patologiczną. Taką rzecz jasna z przymróżeniem oka. Ponoć wielodzietność czyli liczba dzieci 3 + więcej zdarza się najczęściej rodzinom patologicznym. Można też rzec (także z przymrużeniem oka dla tych co aluzji w lot nie łapią), że połasiliśmy się na 500+

Nie byłam na to przygotowana, ba nawet w myślach tego nie planowałam bo przecież przy moim drugim dziecku jeszcze nie zdążyłam się wyspać gdyż mimo, że prawie dwa latka już ma to nocy nijak nie potrafi przespać. A to daje mocno w kość. Wie każdy kto doświadczył nie spania w nocy ciągiem dłużej niż 3-4 godzin i tak od 22 miesięcy. Tak więc moją pierwszą reakcją był szok. W życiu nie wpatrywałam się z takim zdenerwowaniem w test ciążowy i gdy najpierw pojawiła się jedna kreska a drugiej nie było widać odetchnęłam z ulgą. Ta ulga trwała tylko dwie minuty po czym pojawiła się słaba druga kreska, w którą wpatrywałam się w osłupieniu, a serce biło mi jak szalone. Pokazałam test mężowi. A on na to że tu prawie nic nie widać. Jednak prawie robi różnicę. Bardzo wyczerpujący artykuł na temat testów ciążowych znajdziecie tutaj. To mała kopalnia wiedzy w tym temacie. Przyda się zwłaszcza niedoświadczonym w tym temacie.

 

dedicatedcreation_751

 

Mama razy trzy to brzmi dumnie

 

Pierwsza doba minęła mi przyswajaniu sytuacji. Ale od drugiej doby zaczęłam się niesamowicie cieszyć, że rodzinka się nam powiększy. W myślach zaczęłam planować wiosenny remont żeby zrobić miejsce dla maluszka. Układałam sobie w głowie różne scenariusze. Mąż też się cieszy. Raz stan euforii, a raz strach jak ja to wszystko ogarnę taka burza myśli też mi krążyła po głowie. Długo nikomu nic nie mówiliśmy. I wiecie co największy stres mieliśmy gdy trzeba było powiedzieć o tym starszej córce. Ona słynie w rodzinie ze strzelania fochów przy każdej okazji i byłam pewna, że na wieść o kolejnym rodzeństwie zareaguje złością. Serio czułam się niczym uczennica, która musi się przyznać mamie do ciąży. O dziwo córka zareagowała wielką radością na myśl o kolejnym rodzeństwie. Z młodszą siostrą jest bardzo zżyta. Potem już przy każdej okazji mówiła każdemu, że mamusia jest w ciąży i zaczęła już obmyślać imię. Młodszej córce będziemy to tłumaczyć gdy brzuszek zrobi się większy. Teraz myślę, że im nas więcej tym weselej. Jasne mam świadomość, że momentami będzie ciężko. Ale tak bardzo się cieszę, że widzę więcej plusów niż minusów.

 

Mija pierwszy trymestr, a potem robi się źle

 

Tak już mam, że w każdej ciąży dopadają mnie problemy z nadciśnieniem. Zawsze sytuacja kończy się lekami i patologią ciąży gdy jestem już na terminie porodu. Tym razem było inaczej. Część z was już wie z mojego fp, że leżałam ostatnio w szpitalu. Niestety tydzień temu mimo przyjmowania leków ciśnienie zaczęło rosnąc i nie dało się go za bardzo zbić. W poniedziałek na cito wylądowałam w szpitalu na patologii ciąży. Ogromny stres o stan dziecka. Zamartwienie się o to jak młodsza córka zniesie brak mamy z którą do tej pory przebywała dzień w dzień zrobiły swoje i na przyjęciu miałam ciśnienie 190/110. Masakra. Zastrzyk z relanium mnie nieco uspokoił. Lekarze opanowali sytuację. Teraz jestem już w domu ale to nie koniec rodzinnego dramatu. Ciąg dalszy nastąpi …

 

***

Jeśli chcecie pozostać ze mną w kontakcie zapraszam na blogowy fan page oraz instagram, gdzie często bywam, zawsze wrzucam powiadomienia o nowych wpisach i piszę o tym co u nas słychać.  A jeśli treści tutaj znalezione uważasz za wartościowe koniecznie zostaw komentarz.

Pozdrawiam Aga

 

 

Udostępnij ten postShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest